po godzinach

Lekarstwo na życie

Radio. Telewizja. Internety. Wszystko razem i każde z osobna mówi jedno – weź pigułkę. Będziesz chudszy/ młodszy/ zdrowszy/ piękniejszy/ szczęśliwszy. Jednym słowem – będziesz jak młody Bóg!

Nie da się ukryć, że Polacy w całkiem pokaźnej (niestety) części, są narodem hipochondryków. Przeciętna apteczka w polskim domu pęka w szwach od tabletek, syropów i maści na bóle poszczególnych organów. Na przeziębienie, na jego początek, koniec czy też samo podejrzenie. Na obiad u babci. Na pamięć . Na myślenie. Na nerwa. Na przed. Na po. Na w trakcie.

Każda z reklam o tematyce bliżej lub dalej medycznej zapewnia, że to właśnie TEN produkt jest, tym czego naprawdę potrzebujemy. Że po jednej tabletce cudownie ozdrowiejemy i nasz chłop nie będzie musiał przejmować żadnych domowych obowiązków (bo co za potwarz!). Że po miesiącu kuracji nowatorskimi tabletkami dzień – noc, będziemy wiotkie jak ta młoda trzcinka nad jeziorem. Że jedna mała pigułeczka idealnie zastąpi nam kawałek czekolady (brr!). Koncerny farmaceutyczne mają lekarstwo na wszelakie, mniej lub bardziej wstydliwe ludzkie bolączki i to na dodatek w nadzwyczaj wygodnej i ekspresowej formie. Dodatkowo cały ten lekomański młyn nierzadko napędzają nasi kochani lekarze, ładując w pacjentów całą litanię leków przy zwykłym przeziębieniu.

O ile natłok specyfików dla osób dorosłych nie jest dla mnie jakoś specjalnie drażniący (wszak każdy swój rozum ma i panem własnego organizmu jest) to rozliczne specyfiki dla dzieci budzą już moją wątpliwość. I tutaj sprostowanie – nie, nie jestem zadeklarowanym przeciwnikiem leków okołodzieciowych, sama mam tzw. zestaw obowiązkowy w domowej apteczce. Ale syropek na sen? Na apetyt? Na obniżenie masy ciała?! No ludzie. Jak widać koncerny faramaceutyczne nie mają już litości dla żadnej grupy wiekowej.

Wiadomo, każda matka chce dla swojego dziecka jak najlepiej. I każda to „dobro” pojmuje na swój własny sposób. Dziecko lubi HappyMeala ? Żaden problem, w końcu teraz „Maców” jak psów. Obiadu chociaż nie trzeba gotować. I zabaweczkę jeszcze dzieciak dostanie, no bajka po prostu. Tymczasem przychodzi czas bilansu wzrostowo-wagowego i okazuje się, że naszej kilkuletniej dzieciny jest ciut za dużo jak na ten wiek. Więc chwila zastanowienia. Co robić, co zmienić? Wszak dziecku się nie odmawia, a i chęci do zmian trochę brak. Ot z pomocą przyjdzie nam pobliska apteka. Szybki zakup – łyżeczka syropku i po sprawie.Zgroza.

Po całym dniu pracy wracasz zmęczona/y do domu. Jedyne o czym marzysz to dres, pilocik/laptopik i ewentualny łyk winka dla relaksu. A tu masz ci los, kolejną noc z rzędu Twoje dziecko ani myśli zasnąć. Mało tego, nie skutkują żadne, prousypiające bajki czy też inne audiousypiacze. Czas mija, fantazje o gorącym prysznicu i kolejnym odcinku Chirurgów pękają z głośnym brzękiem. Aż tu nagle…Eureka! Syropek wybawiciel.

Z pewnością producenci wspomnianych produktów znakomicie wiedzieli, że uderzają w grupę docelową, która jest podatna na rzeczy mogące dać choć chwilę wytchnienia od okołodzieciowej codzienności. Sama mam momentami chęć po prostu wyjść i nie wrócić. Bo człowiek ma  dość kilkugodzinnych prób uśpienia dziecka, które zresztą często zamieniają się w jedną, wielką porażkę. Ale cóż… trzy głębokie wdechy, czasem jakaś łezka bezsilności i jazda dalej.

Nie wyobrażam sobie faszerowania własnego dziecka specyfikami w typie wymienionych powyżej. Uważam, że w dobie panującej w społeczeństwie lekomanii wręcz powinniśmy unikać przyzwyczajania dziecka (i siebie przy okazji) do takich farmaceutycznych rozwiązań. Owszem, gotowanie logicznie zbilansowanych posiłków zajmuje więcej czasu niż szybka pizza na mieście, a spokojna noc wymaga czasem wielu poświęceń,  z miejscem do spania włącznie, ale… lepiej zapobiegać niż leczyć, lepiej poświęcić ciut więcej czasu niż bezmyślnie faszerować potomstwo i tak wszechobecną już chemią.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s